Autobaza.pl
elektromobilnosc

Kierowcy będą płacić za emisje CO2?

Dodaj autobaza.pl do źródeł Google

Agnieszka

Redakcja portalu Autobaza.pl.

Udostępnij:
Kierowcy będą płacić za emisje CO2?

Kiedy zachęty do elektryków nie pomogą, w życie zaczną wchodzić opłaty za nadmierne emisje CO2. Co więcej, będą one dotyczyć zwykłych kierowców

Prawa do emisji

Opłaty za emisje CO2 już funkcjonują w Unii Europejskiej od blisko 17 lat i dotyczą gałęzi przemysłu. Nazywa się je prawami do emisji CO2. Z ang. EUA – European Emission Allowances.

Nadzór nad nimi pełni Komisja Europejska – najważniejszy organ wykonawczy Unii Europejskiej. I choć opłaty nie dotyczą bezpośrednio przeciętnego zjadacza chleba w Polsce, to trzeba wiedzieć, iż płacimy za nie my wszyscy.

W jaki sposób? Np. w cenach za prąd… Pamiętacie podawane w licznych mediach informacje dotyczące wzrostu cen prądu na 2019 rok…? Ten wzrost miał bezpośredni związek ze skokiem opłat za prawa do emisji CO2 z 8 EUR za tonę do ok. 22 EUR za tonę.

A teraz wyobraź sobie, że UE nakłada taki system opłat za emisje na transport drogowy. Czyli na wszystkich kierowców aut spalinowych. Brzmi niewiarygodnie…?

Opłaty za emisje CO2

Niestety to wcale nie jest  science-fiction… Oczywiście obecnie opłaty za emisje CO2 funkcjonują jedynie w gałęziach przemysłu. Jednak w UE już pojawiły się pomysły ustanowienia odrębnego systemu handlu za emisje w sektorze transportowym. Nawet zlecono przeprowadzenie dokładnych analiz związanych z ich oddziaływaniem na kraje członkowskie. Zawarto je w dokumencie o nazwie: “Plan celu klimatycznego 2030: rozszerzenie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) do emisji z transportu.”

Opłaty za prawa do emisji CO2 w transporcie w oczywisty sposób wpłynęłyby na ceny benzyny czy oleju napędowego. W każdym litrze paliwa wliczona by była również cena za prawa do emisji CO2. A to oznaczałoby, iż każdy kierowca auta spalinowego będzie ponosił opłaty za prawa do emisji. I to wszystko może się wydarzyć już za 8,5 roku…

Albo elektryk, albo nic?

Jak można przeczytać ww. dokumencie, podniesienie opłaty za paliwa ma stanowić zachętę dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw transportu drogowego towarów do “dostosowania zużycia paliwa.”

Czyli mówiąc bez ogródek jeżeli w 2030 roku ludzie w UE nadal będą jeździli autami spalinowymi, to będą musieli za to płacić.

Stworzenie dodatkowego systemu praw emisji dla transportu wynika z konieczności różnicowania opłat nakładanych w tym systemie, tak aby były one efektywne. Wykazano bowiem, iż przy obecnej cenie za prawa do emisji CO2 wynoszącej ok. 50 EUR za tonę, opłaty w cenach paliw byłyby praktycznie nieodczuwalne dla ludności – bo wynosiłyby ok. 10 – 12 centów za litr.

A ponieważ mają one pełnić rolę bodźca, będącego zachętą do zmiany nawyków, muszą być one ustanowione na poziomie zauważalnym dla grupy docelowej – czyli nas. Dlatego w dokumencie prowadzone są rozważania dotyczące wprowadzenia jednej stałej ceny uprawnień do emisji w całej Unii Europejskiej w wysokości 250 Euro za 1 osobę za rok. Czyli w przeliczeniu po obecnym kursie Euro wynoszącym ~4,6 PLN – dało by to 1150 zł dodatkowej opłaty rocznej za prawa do emisji. Czyli co miesiąc ubywałoby nam dodatkowo blisko 100 PLN z portfela…

Emisje CO2 a wpływ na ceny paliw

Inne analizy, sporządzone na potrzeby stworzenia systemu opłat za emisje CO2 w transporcie pokazują, że wzrost cen paliw dla klienta końcowego wynosiłby nawet 33% – czyli o 1/3 więcej… I oni to nazywają wysłaniem konsumentom “dodatkowego sygnału cenowego.”

Ustanowienie ETS dla sektora transportu drogowego będzie wymagało od trzech do czterech lat… I jest bardziej korzystne niż zrezygnowanie z tych opłat na rzecz przyspieszania zakazu sprzedaży aut spalinowych.

Zatem wszyscy sceptycy elektromobilności: albo przeprosicie się z samochodami elektrycznymi, albo przesiądziecie się na transport miejski lub będziecie chodzić pieszo. W przeciwnym razie, UE postara się abyście odczuli w kieszeni dodatkowe opłaty za emisje CO2….

Polityka Unii Europejskiej a struktura rynku w Polsce

Polityka UE jest w tym kierunku zgodna i konsekwentna. Ograniczanie emisji dwutlenku węgla jest obecnie głównym celem polityki klimatycznej. Plany UE w tym zakresie są znane rządzącym od conajmniej kilku lat, jednak teraz zrobiło się o nich głośno z powodu zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku.

Zważywszy na obecną strukturę rynku motoryzacyjnego w Polsce czeka nas prawdziwy Armagedon. Mamy w Polsce co najmniej 18 mln pojazdów (dane z 2018 roku), a samochody elektryczne stanowią obecnie mniej niż 1%. Oznacza to, iż jesteśmy kompletnie nie przygotowani do nadchodzących zmian.

Oprócz dopłat do elektryków, które i tak są za drogie dla przeciętnej polskiej rodziny i dopłat do budowy stacji ładowania, nie ma absolutnie żadnej polityki mającej na celu przygotować obywateli do planowanych tak radykalnych zmian w transporcie.

Z reakcji na naszych fanów na FB dot. ww. tematyki wynika, iż ludzie absolutnie nie zdają sobie sprawy z tego co nas czeka. Mało kto dowierza, że za 10 lat będzie musiał przesiąść się na elektryka albo komunikację miejską bo na auto spalinowe po prostu nie będzie go stać…

My na pewno będziemy się nadal przyglądać sprawom rozwoju elektromobilności i informować was o wszelkich planowanych zmianach, opłatach, itp.

Zachęcamy więc do regularnego odwiedzania naszego bloga.

Autorem artykułu jest:

Agnieszka

Redakcja Autobaza.pl

Redakcja portalu Autobaza.pl.

Powiązane artykuły